Szczerze to wieczorem mało spałam. Cieszyłam się z tego spotkania.
Zasnęłam gdzieś po 4. Śniło mi się spotkanie tak jak je sobie wyobrażałam. Już
miałam pocałować się z Justinem kiedy zadzwonił budzik.
-Już siódma?- podparłam się łokciami. Wstałam zaspana i poszłam
prosto do łóżeczka Jess. Mała już nie spała. Trzymała się za nóżki i bujała na
plecach.
-Cześć kochanie- Podniosłam ją, sięgając do walizki po sukieneczkę
dla niej. Najedzoną i ubraną w różowo-niebieską sukienkę włożyłam z powrotem do
łóżeczka, a następnie sama poszłam się ubrać i umyć. Ja także założyłam
sukienkę.
Wszystko zajęło mi godzinę. Zniosłam wózek i wróciłam po Jessy na
górę. Dojechanie taksówką zajęło mi kolejną godzinę. Więc na miejscu byłam o9:10. Justin czekał na mnie przed hotelem.
-Hej-Pocałowałam go w pośpiechu w policzek.
-Cześć El, cześć Jessy- kucnął przy wózku. Uśmiechnęłam się na ten
widok.- Zapraszam panie do środka – Powiedział wskazując ręką na hotel. Weszłam
pierwsza, a za mną Justin z małą Jess.
-Siadaj
-Dzięki.
-No o czym chciałaś rozmawiać ?-zapytał pocierając rękę o rękę.
-Tydzień po tym jak odszedłeś… dowiedziałam się o czymś…- Mówiłam
ze spuszczoną głową.
-O czym?
-O tym, że….jestemwciąży- Powiedziałam na jednym oddechu. Uniosłam
głowę. Justin był przestraszony.- Nic nie powiesz?
-Jessy jest moja, tak?- Powiedział po dłuższej chwili, spoglądając
na Jess.
-Tak-Znowu spuściłam głowę.
-Dlaczego mi nic nie powiedziałaś?!-Krzyknął nerwowo.
-Zrozum, Justin. Chciałam ale zmieniłeś numer telefonu, a teraz
kiedy brakuje mi pieniędzy…. –Rozpłakałam się. Podszedł do mnie i przytulił z
całej siły.
-Nie płacz.
-Chyba muszę już iść…- Wytarłam łzy i szybko włożyłam Jess do
wózka.
-Elena… - Zawołał mnie. Odwróciłam się. Wziął głęboki oddech. –
Jest, może szansa… żebyśmy do siebie wrócili ?


