czwartek, 21 lutego 2013

Rozdział drugi: "Jessy jest moja?"


Szczerze to wieczorem mało spałam. Cieszyłam się z tego spotkania. Zasnęłam gdzieś po 4. Śniło mi się spotkanie tak jak je sobie wyobrażałam. Już miałam pocałować się z Justinem kiedy zadzwonił budzik.
-Już siódma?- podparłam się łokciami. Wstałam zaspana i poszłam prosto do łóżeczka Jess. Mała już nie spała. Trzymała się za nóżki i bujała na plecach.
-Cześć kochanie- Podniosłam ją, sięgając do walizki po sukieneczkę dla niej. Najedzoną i ubraną w różowo-niebieską sukienkę włożyłam z powrotem do łóżeczka, a następnie sama poszłam się ubrać i umyć. Ja także założyłam sukienkę. 
Wszystko zajęło mi godzinę. Zniosłam wózek i wróciłam po Jessy na górę. Dojechanie taksówką zajęło mi kolejną godzinę. Więc na miejscu byłam o9:10. Justin czekał na mnie przed hotelem.
-Hej-Pocałowałam go w pośpiechu w policzek.
-Cześć El, cześć Jessy- kucnął przy wózku. Uśmiechnęłam się na ten widok.- Zapraszam panie do środka – Powiedział wskazując ręką na hotel. Weszłam pierwsza, a za mną Justin z małą Jess.
-Siadaj
-Dzięki.
-No o czym chciałaś rozmawiać ?-zapytał pocierając rękę o rękę.
-Tydzień po tym jak odszedłeś… dowiedziałam się o czymś…- Mówiłam ze spuszczoną głową.
-O czym?
-O tym, że….jestemwciąży- Powiedziałam na jednym oddechu. Uniosłam głowę. Justin był przestraszony.- Nic nie powiesz?
-Jessy jest moja, tak?- Powiedział po dłuższej chwili, spoglądając na Jess.
-Tak-Znowu spuściłam głowę.
-Dlaczego mi nic nie powiedziałaś?!-Krzyknął nerwowo.
-Zrozum, Justin. Chciałam ale zmieniłeś numer telefonu, a teraz kiedy brakuje mi pieniędzy…. –Rozpłakałam się. Podszedł do mnie i przytulił z całej siły.
-Nie płacz.
-Chyba muszę już iść…- Wytarłam łzy i szybko włożyłam Jess do wózka.
-Elena… - Zawołał mnie. Odwróciłam się. Wziął głęboki oddech. – Jest, może szansa… żebyśmy do siebie wrócili ?




środa, 20 lutego 2013

Rozdział pierwszy: Justin...


Zatrzymałam się z Jessy w hotelu, w LA. Nie drogim, nie mogłyśmy sobie pozwolić na luksusy w przeciwieństwie do ojca małej. Nigdy nie chciałam rozstawać się z Justinem ale to był jego wybór. Potem wyjechał i już nie wrócił. Nie zadzwonił. Nie napisał. Zapomniał. Chciałam powiedzieć mu o dziecku ale zmienił numer telefonu. Zaprzyjaźniona Belieber podała mi adres hotelu Justin’a. Bez zastanowienia tam pojechałam. Kilka godzin stałam przed hotelem na nic. Bieber ani nikt z jego ekipy nie wyszedł. Jessy przemarzła musiałam wracać.
-Hej! Zaczekaj-Usłyszałam znajomy męski głos. Powoli odwróciłam głowę. Stał tam. Stał Justin. To było piękne zobaczyć Go po roku na żywo.
-Justin…- Podeszłam do Niego.
-Co tu robisz? To nie przypadek, prawda?
-Nie. Przyjechałam do Ciebie.-oznajmiłam mu.
-Widzę, że ułożyłaś sobie życie-Powiedział kierując oczy na Jessy.
-Możemy się umówić ?
-Pewnie. Kiedy chcesz ?
-Jutro w tej kawiarni
-Wątpię, żebyśmy mieli tam spokój
-Zapomniałam..To gdzie proponujesz?
-W moim pokoju. A ty gdzie się zatrzymałaś, daleko stąd?
-Tak… no… trochę daleko.-Spuściłam oczy.
-Podwiozę was
-Nie, nie…- Jak on się uprze nic Go nie przekona-No dobra-Uległam
Przez całą drogę milczałam. Było niezręcznie. Justin puścił w radiu swoją piosenkę „Nothing Like Us”.
-Napisałem ją o Tobie…- Powiedział nerwowo stukając palcami o kierownice.
Uśmiechnęłam się pod nosem. Jednak nie zapomniał.
-Nie sądziłam, że tak szybko Cię znajdę.
-A po co mnie szukałaś?
-Muszę Ci o czymś powiedzieć. Ale wszystko jutro.
Dojechaliśmy na miejsce. Justin wysiadł, żeby otworzyć mi drzwi. Pocałowałam Go na pożegnanie w policzek, on zrobił to samo po czym pogłaskał Jessy po głowie. Szybkim krokiem poszłam w stronę drzwi, a on odprowadził nas wzrokiem.

PROLOG


Po roku postanowiłam odszukać Justin’a - ojca mojego dziecka. Zaszłam w ciąże w wieku 16 lat, potem On mnie zostawił nie wiedząc o dziecku. Tyle łez wylałam oglądając jego koncerty czy czytając on nim w gazetach. Rzuciłam wszystko i wyjechałam szukać Go po całym świecie….

Strasznie krótki ale wiele wyjaśnia ♥